niedziela, 30 stycznia 2011

Rosja w pigułce czyli biscornu bieriozka



Zainspirowana  haftem Sankt Petersburga mojego dziecięcia postanowiłam sprawić parę niewielkich prac , temat przewodni to Rosja w pigułce, jej kultura ludowa, stroje kobiet rosyjskich, muzyka i taniec, architektura kolorowych cerkwi, itp.
To pierwszy element mozaiki rosyjskiej, biscornu bieriozka, a właściwie biscornu które zawiera taniec dziewcząt rosyjskich w kokosznikach.



Wprawdzie w tle jest komplet matrioszek bardziej ukraińskich bo przedstawiający rodzinę kozaka ale to właśnie prezent od córci która mi je przywiozła ze swej podróży po Rosji i Ukrainie i nieodłącznie wiążą się z moją inspiracją..



Rosja w pigułce


I nie byłabym sobą gdybym nie drążyła trochę w internecie w poszukiwaniu historii , zwłaszcza ubioru. Od dawna fascynowały mnie tańce i ubiory kobiet rosyjskich, zwłaszcza nakrycia głowy zwane kokosznikiem ( kokoshnik) i charakterystyczne sarafany ( sukienki). I kilka obrazów przedstawiających kobiety  w kokosznikach.


Korowód - taniec dziewcząt rosyjskich można podziwiać w wykonaniu Moskiewskiego Baletu Bieriozka, filmy dostępne w YouTube..
Taniec który kiedyś sama tańczyłam w zespole , oczywiście nie tak pięknie jak przedstawia to owy balet. W tańcu charakterystyczne są kroki które mają stwarzać pozór płynięcia , co w tańcu Bieriozki jest perfekcyjnie wykonany, cudna choreografia Nadieżdy Nadieżdiny  w każdym wydaniu "Bieriozki".
Nadieżda Nadieżdina będąc doskonałym znawcą rosyjskiej choreografii ludowej, ta wielka kobieta stworzyła wiele tańców przepełnionych poezją i szlachetnością. Swoje tańce sceniczne Nadieżdina przygotowywała tak, jak bajarz komponuje swoją baśń, pieśń historyczną czy bylinę. Jedynie prawdziwa czarodziejka mogła dojrzeć w białopiennych brzozach, polnych kwiatach, migoczących śnieżynkach czy w łabędzicach czyste i płochliwe wizerunki dziewczęce. Już od ponad pół wieku oczarowują widzów swoim "płynnym" krokiem i cudownymi wzorami legendarne korowody "Bieriozka" (Brzózka), "Sudaruszka" (Gołąbeczka), "Cepoczka" (Łańcuszek), "Lebieduszka" (Łabędzica), "Siewiernoje sijanie" (Zorza polarna), w których ożywa rosyjska przyroda, dźwięczy tkliwa pieśń i błyszczy rosyjska dusza.
Cytat wzięty z recenzji Bieriozki , zespół był gościem w ubiegłym roku w Polsce, szkoda że nie miałam okazji być na koncercie.


A teraz zmykam oglądać Marię Antoninę.

sobota, 22 stycznia 2011

Pierogi z jagodami i dziadkowie, co ma piernik do wiatraka.

Wpis przeniesiony z poprzedniego bloga ku pamięci moich dziadków.

Pierogi z jagodami i moi dziadkowie, co ma wiatrak do piernika? a no ma.
Pierogi dymiące , polane kaloryczną tłustą śmietanką z cukrem, a jak , przecież nie będę sobie jej żałować, ...i zawsze gdy pojawiają się jagody czuję zapach mojego dzieciństwa.



Wakacje u dziadków na wsi, pagóry (wspólna dla całej wsi łąka na której wypasało się wszelką zwierzynę) a na których pasłam z innymi dziećmi krowy( Wiśniulę i Krasulę takie miały ksywki), kąpałam się w rzece Wieprz jeszcze nieuregulowanej, pierwsze papirówki ( znaczy się jabłka) ukradzione u sąsiada, upieczone na ogniu w suszarni na tytoń, zapach suszonego tytoniu. Tu osobna historia, namiętnie nawlekałam na drut długie wianki tytoniu i zarabiałam tak na lody. Jeszcze jedne wspomnienie lodziarza który furmanką woził zamrożone lody w bańce po mleku i łyżką nakładał na wafel, mniam takich lodów już dzisiaj nie ma, Sanepid wlepiłby karę jak nic, sraczki jednak nigdy nie dostałam a o Salmonelli nikt nie słyszał.  Sianokosy, fura załadowana sianem a my na samej górze, po drodze zrywaliśmy czereśnie. Żniwa , snopki ustawione w dziesiątkę , w środku panował miły chłodek i tam wcinaliśmy chleb upieczony przez babcię do tego jej własnej roboty masełko pływające w słoiku z wodą. Żuraw przy studni, bardzo głębokiej, zaglądałam ukradkiem trzymając warkocze, ponoć wodnik ciągnął za nie niegrzeczne dziewczynki które były bardzo ciekawskie. Pojenie koni, jechałam na jednym na oklep do wodopoju, tylko wtedy dziadek na to pozwalał. Nocki w stodole na sianie i niesamowite historie opowiadane przez dziadka, oj umiał on bajdurzyć, a jak pięknie rysował konie.
Jednak jagody pełniły główną rolę, wszystkie baby ze wsi wraz z gromadą dzieci i wiadrami wyruszały skoro świt do lasu, zbierało się jagody do zapełnienia wiader po brzegi, ale się ich objadłam, dopóki trwały wypady do lasu chodziłam jak leśny ludek , umorusana w jagodach, czarne ręce, czarne zęby , dosłownie tarzaliśmy się w jagodowiskach których nie mało pod Krasnobrodem. I kleszcze wyciągane , nawet z miejsc nieco wstydliwych, i na Boleriozę nikt nie chorował, coś jakby i kleszcze były zdrowsze. Potem jagody królowały, pierogi z jagodami, jagody ze śmietaną, ale najlepsze ciasto drożdżowe z jagodami i kruszonką , babcine ciasto. I ten zapach to jeden z zapachów mojego dzieciństwa.
Ale się rozpisałam ,  takie myśli towarzyszą mi jednak co roku jak siedzę nad pierogami jagodowymi. Jakie wakacje moich dzieci mogą się równać z takimi jak moje? zawsze uważałam że moje dzieci są uboższe ode mnie o takie doznania, tyle że było to dawno, dawno temu w tamtym stuleciu.


Moi dziadkowie kochani, nie ma ich a ja będę ich kochać do końca moich dni.


Moja prababcia, bawiła nas i próbowała ogarnąć niesforną gromadkę miastowych rozrabiaków.


A to fotografia mojej cioci i mojej mamy (mama ta mniejsza) w owej wsi wychowane, policzyłam że chyba zdjęcie zrobione w 1944r


Przedstawiam swoje oblicze , ta dziewczynka z warkoczykami to ja , zdjęcie zrobione u babciusi.

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Lawendowe ptasiory i zielona porcelana


Nowy rok rozpoczął się leniwie, nie bardzo wiedziałam od czego mam go zacząć. Buszowałam na internecie poszukując wzorów , natchnienia, zmarnowałam mnóstwo czasu, a może jednak nie, bo dosyć często napotykałam na piękne motywy do haftu i decu, więc może ten czas nie był stracony.
Po wielu trudach , poszukiwań, powróciłam do dawno zakiełkowanego w mojej głowie pomysłu . Pomogła mi w tym sister dostarczając wzoru do serwetki i mam nadzieję że tak powstanie ptasiorowo-lawendowy komplet na wiosnę. Panama zakupiona na Słowacji podczas letniego wypadu w góry z myślą o tym projekcie doczekała się natchnienia. Dobrze że zaczęłam go już teraz, bo w najbliższy miesiąc mało czasu będzie na haft, rozpoczynam od jutra następny kurs , tym razem reanimacyjny, tak więc będę uczestniczyć w kursie między dyżurami, ciągnąć dyżury i spać, czasu na co innego zostanie niewiele.



Wczoraj otrzymałam niespodziankę od Miśka, następne talerzyki do mojej zielonej porcelany zdobyte na giełdzie staroci za niewielkie pieniądze, kolekcja się troszkę rozrosła z czego się niezmiernie cieszę. Uwielbiam tę porcelanę, obrazki sielskie, wiejskie, dużo się na niej dzieje.Przenosi mnie na angielską wieś, do obrazów z książek Jane Austen.


środa, 12 stycznia 2011

Anioł i róża



Zapomniałam, zupełnie zapomniałam , powiesiłam na choince , zapomniałam jej sfotografować i tu umieścić, czynię więc to teraz. Aniołek udekorowany pisakiem brokatowym , chciałam by wyglądał jak na starych pocztówkach, a dookoła aniołka róże z serwetki którą pokochałam od pierwszego ujrzenia, miłością wielką. Dla tej serwetki mam już przeznaczenie, ale za ten projekt muszę się zabrać z głową bo to będzie mój osobisty kuferek ,trzeba będzie  dobrze przemyśleć sprawę.





Fragment piosenki "Anioł i róża" , słowa napisane przez J.Szczepkowskiego

niedziela, 9 stycznia 2011

Wiktoriańskie aniołki - niebieski i różowy



Przed Świętami wyszyte ale już nie zdążyłam nic z nimi zrobić, dopiero dzisiaj zszyłam wiktoriańskie aniołki. Małe ale bardzo pracochłonne, cieszą moją duszę. Nie muszą wisieć na choince , mogą stanowić dodatek do różnych dekoracji.










Zawieszki szyje się prosto i nieskomplikowanie. Wystarczy dobrać materiał, ja użyłam płócienek koloru skrzydełek aniołków, troszkę wstążki.



Wstążeczkę przyczepiamy szpilką tak by nie przeszkadzała nam przy szyciu, materiały układamy prawą strona do środka i przyczepiamy szpileczkami. Rysujemy ołówkiem kontur jaki chcemy uzyskać i po nim przyszywamy na maszynie , pozostawiam otwór przez który wkładamy ocieplinkę.




Do napełniania zawieszek używam wkład z poduszki zakupionej w Ikei. Zszywamy otwór ściegiem krytym , tak by nie był on widoczny i zawieszki gotowe.





środa, 5 stycznia 2011

Trzej królowie



Kiedy wypisujemy na drzwiach poświęconą kredą pierwsze litery królewskich imion...możemy jeszcze dodać

Wierz + Nie zniechęcaj się + Kochaj

Ten kto wierzy, nie zniechęca się i kocha, odnajduje Boga, nawet gdyby gwiazda zgasła i zrobiło się ciemno.

ks.Twardowski



Dzisiaj oczekiwałam odwiedzin duszpasterskich i wyciągnęłam swój obrusik , wyszyty w ubiegłym roku na tę okazję, bardzo go lubię. Haft nieskomplikowany, prosty, liczy się tylko idea.Troszkę dodatku złotych nici i w blasku świec wygląda przepięknie . A na stole ustawiłam drewniany krzyż który Misiek zdobył na targach staroci, troszkę podniszczony zębem czasu, pozostawiam go takim jakim jest , zaznał tylko kąpieli. 
Dzisiaj została poświęcona moja haftowana ikona którą niedawno pokazywałam. Nabrała mocy, mam nadzieję że będzie  chronić nasz dom.




I troszkę humoru na dobranoc.

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Pani jezior


Nimue - Pani Jezior zastygła w moim obrazie, zadumana , trzymająca klucz do drzwi, jakich?
Oprawiona przed Świętami , ale nie miałam czasu zrobić zdjęć, te zdjęcia też nie ukazują całego jej piękna , koralików i metalicznych nici na biżuterii. Obrazek wyszywany drobnymi krzyżykami jest mały bo z ramką mierzy 25 x 32 cm, takie było moje zamierzenie, nie mam już miejsc na swoich ścianach na duże obrazy.
Jak by komuś przeszkadzało że nie jest na środku to ona ma ścięty tył i dziwnie wyglądała pośrodkowana, a po za tym tak chciał autor, czyli ja.




sobota, 1 stycznia 2011

. . .



Kochani dziękuję za tyle serdecznych życzeń  zapisanych pod poprzednim postem. Przepraszam że dopiero teraz ale myślę że nie bardzo się spóźniłam zważywszy że to pierwszy dzień nowego roku. Gdy inni się świetnie bawili ja wypiłam kieliszeczek szampana i poszłam grzecznie spać bo niestety Nowy Rok spędziłam na dyżurze w szpitalu. Tak czasem jest , że aby ktoś bawić się mógł inny pracować musi.

Życzę więc wszystkim moim przyjaciołom i nieprzyjaciołom, koleżankom i nie koleżankom , odwiedzającym i podglądającym Szczęśliwego Nowego Roku, a że ilu nas na świecie każdy to Szczęście inaczej rozumie, niech stanie się to o czym każdy z osobna marzy, aby ominęły was przeszkody nie do przebycia, a ścieżka którą stąpacie w życiu  była wysłana miękkim mchem tak by każde potknięcie było bezbolesne, uśmiechu na twarzy, głowy pełnej bajek i radości z istnienia.